2011-04-27 19:50
 Oceń wpis
   

Dług publiczny 2005 - 2010
 
Po wczorajszym komunikacie dotyczącym deficytu i długu sektora instytucji rządowych i samorządowych w 2010 r. trudno chyba spodziewać się przychylnego spojrzenia strony rządowej w kierunku samorządów. Udział strony samorządowej w długu publicznym, tak jak ich deficytu (niecałe 15% całej wartości) w porównaniu do ciężaru podejmowanych przezeń zadań niezmiennie jest znikomy, jednakże sytuacja naszej budżetówki (dług w wysokości 54,98% PKB) u progu procedur sanacyjnych wymaga konsekwentnych i ostrych w skutkach decyzji.
W kwestii łatwego przyzwolenia na dalszy wzrost zadłużenia gmin, powiatów i województw nie należy wróżyć jasnej przyszłości. Zapewne skończy się bez konsekwencji dla samorządów, które wskutek różnych przyczyn (formalno – prawnych lub innych) dopuściły do ponadnormatywnego zadłużenia. Inne zaś, które nadmiernie oszczędzały lub te, których specyfika budżetów pozwalała na realizację zadań bez wspomagania kredytami, pozostaną bez możliwości dalszego zaciągania zobowiązań.

Gminy szukając sposobów na ominięcie problemów z blokadą rozwoju jaką stosuje się w kraju imają się różnych rozwiązań, bawiących nieco z perspektywy gminnej rzeczywistości, wyrastającej z gruntu realnej praktyki finansowej. Bo nawet skuteczne zaskarżenie spornego rozporządzenia MF w Trybunale Konstytucyjnym poskutkuje przecież innymi propozycjami Departamentu Długu Publicznego. Z kolei utopią jest ściganie się niektórych gmin (vide Szczecin) z rządem w uchwalaniu budżetu na rok 2012, jeszcze przed wejściem w życie ustawowych ograniczeń deficytowych (nota bene ostrzejszych w skutkach niż sankcje w przypadku przekroczenia progu długu powyżej 55% PKB). Uchwaliwszy budżet na rok przyszły już w lipcu tego roku, aktualizując prognozowane kwoty dotacji i subwencji na podstawie informacji wojewodów i Ministra Finansów przekazanych w październiku, należałoby taki budżet nowelizować, co i tak nie będzie możliwe wbrew wprowadzonym w międzyczasie ograniczeniom ustawowym! O tym wie każdy praktyk ale powstające w panice pomysły pokazują w jakiej sytuacji znajdują się dziś samorządy.

Tagi: dług publiczny, dług samorządów, budżet gminy


2011-04-15 22:18
 Oceń wpis
   

Nieoficjalna wieść niesie jakoby kontrowersyjne rozporządzenie ministra Rostowskiego z dnia 23 grudnia ubiegłego roku (nota bene opublikowane wcześniej niż ustawa upoważniająca do jego wydania), miałoby być uchylone przez Radę Ministrów. Procedura w sprawie trwa. Pozostaje przyklasnąć, tak jak należy popierać każdą inicjatywę w sprawie poprawy nieżyciowych przepisów prawa, jednak ocenę stanu finansów poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego należy pozostawić rzetelnej analizie ekonomicznej. Zwracam uwagę na ryzyko, powstające wskutek zamieszania informacyjno – medialnego, w wyniku którego uwadze umykają kluczowe dla stabilności finansowej gmin – rzeczywiste ich możliwości w zakresie absorpcji i obsługi zadłużenia. Ponieważ doszliśmy do sytuacji, w której nie ma ugruntowanej doświadczeniem metody pomiaru długu i jego reglamentacji, rodzi się pokusa wykorzystania jej do pobrania długu w nadmiernej dla danej jednostki wysokości. W tej kwestii zalecana jest analiza i cierpliwość.

Oficjalne za to są informacje wspomnianego resortu o zamierzeniach w zakresie ograniczenia deficytów samorządów, począwszy od 2012 r., do 4% planowanych dochodów ogółem. Wszystko to, celem ograniczenia deficytu publicznego do 3% PKB w przyszłym roku (deklaracja rządu w liście do Komisji Europejskiej). To istotne ograniczenie w zestawieniu z uchyleniem rozporządzenia z 23 grudnia 2010 r. spowoduje jednak, że gminy na powrót korzystać będą z innych rozwiązań przy finansowaniu inwestycji, na przykład opartych na wykupie wierzytelności, który to będąc inną niż przychodowe formy finansowania, w mniejszym stopniu wpływać będzie na zwiększenie deficytu. Otwarcie mówi się również o realizacji inwestycji przez spółki komunalne, co doprowadzi do wyprowadzenia długu poza budżet. Pomysłów zapewne zrodzi się jeszcze więcej. Szkoda natomiast, że propozycje ustawowego ograniczenia długu, w dalszym ciągu oparte są na sztywnych ograniczeniach procentowych nijak mających się do realnej sytuacji finansowej poszczególnych jednostek.

Tagi: dług samorządu, ograniczenie deficytu samorządu


2011-04-08 21:28
 Oceń wpis
   

Puls biznesu z dnia 5 kwietnia br. donosi o zalotach Banku Gospodarstwa Krajowego względem piękniejszego rodzaju czyli polskich samorządów. Artykuł autorstwa Eugeniusza Twaroga i Marty Bellon opisuje starania banku państwowego, których promotorem jest prezes Mironczuk. „Jedne samorządy są nadpłynne i lokują nadwyżki w bankach. Inne potrzebują finansowania i zaciągają kredyty. Można byłoby skojarzyć jedne samorządy z drugimi” - cyt. za prezesem. Inicjatywę BGK trudno uznać za chybioną, choć już kilka tego typu pomysłów spaliło na panewce. Popyt na tanie środki przychodowe celem finansowania inwestycji gminnych będzie stały. Niemniej udział w takiej inicjatywie tego podmiotu jest nieporządany i nie tylko ze względu na argumenty konkurencyjności na rynku finansowym. „To pomieszanie pojęć. Z jednej strony jest to bank emisyjny, obsługujący finanse państwa, który teraz dodatkowo chce obsługiwać samorządy. Z drugiej, działa jak instytucja komercyjna, konkurująca z innymi bankami w przetargach na finansowanie samorządów” - piszą autorzy. Fakt konkurowania banków w przetargach na kredyty, z punktu widzenia gminy nie jest okolicznością niewskazaną, a wręcz przeciwnie. Wykluczająca tytułowy podmiot jest zaś jego struktura właścicielska, determinująca całą strategię i sposób działania, a całkowitym zaprzeczeniem byłoby funkcjonowanie banku komunalnego jako spółki zależnej od banku państwowego. Poza wszystkim bank komunalny to bardzo dobry pomysł na przyszłość, raczej w formie wyspecjalizowanej, dla pobudzenia lokalnych czy regionalnych (międzyregionalnych) rynków. A więc mariaż, tylko nie z BGK!

Tagi: bgk, bank komunalny, kredyt dla gminy


2011-04-03 23:25
 Oceń wpis
   

Wstępna lektura projektu ustawy o wzmocnieniu udziału mieszkańców w samorządzie terytorialnym, współdziałaniu gmin, powiatów i województw oraz o zmianie niektórych ustaw nie nastraja optymistycznie. Wiele rozwiązań zaproponowanych w projekcie ustawy już funkcjonuje lub swobodnie może być realizowana na podstawie innych narzędzi i mechanizmów, wynikających między innymi z ustawy o samorządzie gminnym, ustawy o finansach publicznych, ustawy o dostępie do informacji publicznej, ustawie o organizacjach pożytku publicznego i o wolontariacie, ustawy o Funduszu Sołeckim oraz norm wewnętrznych każdej gminy, formułowanych na podstawie tych przepisów. Powoduje to, że projekt ten w całości wprowadzony do obrotu prawnego samorządów, spowoduje niepotrzebny zamęt. Poza tym pobieżne rozeznanie pozwala przypuszczać, iż jej realizacja w prostej linii prowadzi do pomnożenia procedur, wzrostu zatrudnienia w administracji i jej kosztów czyli do potocznie zwanej biurokracji. Niemniej idea kilku proponowanych rozwiązań, w kontekście idei współrządzenia i nowej demokratyzacji, przynajmniej w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego, wydaje się być interesująca. Właściwe, że problem jest dostrzegany ale konkrety są jeszcze dyskusyjne. A więc:

  • Konsultacje publiczne – uzyskanie opinii mieszkańców w ważnych sprawach wspólnoty samorządowej – to rozwiązanie już funkcjonujące w niektórych przedmiotach działaności gminy. Dopuszczenie możliwości badań publicznych wydaje się zbędne, choć w obecnym stanie prawnym też nie jest zabronione i większe gminy chętnie z tej możliwości korzystają.

  • Wysłuchanie obywatelskie – zebranie opinii o projektach uchwał – rozwiązanie właściwe ale na przykład przy projektach w sprawie zmian w budżecie, niektórych zmian w statucie i planów inwestycyjnych są nieracjonalne. Przeciwnie zaś w przypadku budżetu, w którym jawność procedowania i uchwalania bywa niedotrzymywana.

  • Interpelacja obywatelska – poddanie pod dyskusję publiczną na sesji organu stanowiącego, być może w celu udzielenia odpowiedzi przez organ wykonawczy. W mocno upolitycznionych ośrodkach miejskich, interpelacja obywatelska mogłaby doprowadzić do paraliżu pracy rajców. Idea ta może być realizowana w obecnie obowiązujących rozwiązaniach prawnych poprzez wykorzystanie innych narzędzi.

  • Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza – wniesienie projektów uchwał lub założeń prawnych pod obrady organu stanowiącego – zmiana umożliwiąjąca realne współrządzenie obywatelskie, szczególnie w jednostkach o opieszałych i niekonstruktywnych organach stanowiących. Niemniej próg 15 osób stanowiących o rozpoczęciu procedury inicjatywy jest zbyt niski.

  • Lokalne fora debaty publicznej – o znaczeniu powiatowym, fora wymiany poglądów i ciała doradcze organów samorządu terytorialnego, z przedstawicielami gmin tworzących dany powiat – w sposób tak sformalizowany są zbyteczne.

  • Stowarzyszenie mieszkańców – dobrowolne zrzeszenie w celu realizacji zadań samorządu lokalnego, o cechach stowarzyszeń zwykłych – rozwiązanie zdublowane, a ze względu na daną im możliwość otrzymywania dotacji z budżetu bez ustalenia zasad odpowiedzialności jest niebezpieczne dla finansów gminy.

  • Jednostki pomocnicze gminy – sołectwa i inne jednostki pomocnicze – propozycja zdublowana, niezrozumiały jest pomysł powołania "konferencji przewodniczących jednostek pomocniczych"...

  • Fundusz inicjatyw lokalnych – fundusz pochodzący z ofiarności publicznej – rozwiązanie w rodzaju Funduszu Sołeckiego.

  • Konwent powiatowy – w skład którego wchodzą wójtowie, burmistrzowie i prezydenci z terenu danego powiatu, w celu organizowania współdziałania gmin i powiatu – w tym przypadku, bez umocowania w przepisach ustrojowych, kolejne ciało jedynie do uzgadniania poglądów. Konwenty istnieją już w obecnej rzeczywistości.

  • Współpraca terytorialna w samorządzie lokalnym – jako współpraca sąsiadujących z sobą jednostek samorządu terytorialnego w zakresie zagospodarowania przestrzennego, polityki rozwoju oraz wspólnych przedsięwzięć itp. prowadzona w formie zespołu - to nowość ustrojowa, a w kwestii ustalania rozwiązań przestrzennych z przyjętymi dla całego zespołu spowoduje rewolucję w dotychczasowym porządku przestrzennym gmin. Rozwiązanie mogłoby być ciekawe ale pod warunkiem rozszerzenia współpracy na różnorodne podmioty sektora samorządowego i administracji pozasamorządowej różnych szczebli, celem koordynacji działań i unifikacji rozwiązań, również w obszarach transgranicznych (patrz EUWT).

We wszystkich propozycjach przeraża mnogość nowych struktur, procedur, budżetów...
Uzasadnienie do ustawy liczy 35 stron, przez które już nie przebrnąłem.
Proszę więc, nie idźmy tą drogą.

Tagi: gmina, ustawa o wzmocnieniu udziału mieszkańców, samorządność