2015-10-31 23:15
 Oceń wpis
   

[31 października - 15 listopada]

"Idź wyprostowany wśród tych co na kolanach"

Odnosząc się jednym choćby akapitem do wydanych w ostatnim czasie wyroków trybunałów, jakkolwiek mogą przynieść one korzystne zmiany w zakresie możliwości odzyskiwania nadpłaconego przez gminy podatku od towarów i usług to nie zmienia to faktu, iż małe wiejskie gminy, pozbawione organizacyjnych narzędzi ku temu, pozostaną w sytuacji w tym zakresie niezmienionym. Z kolei tworzenie nowych form prawno-organizacyjnych tylko dla optymalizacji opodatkowania również nie w każdym przypadku może przynieść zamierzony skutek. Poddaję w wątpliwość system oparty na opodatkowaniu VAT-em samorządów, jako system premiujący duże i w ten sposób złożone organizacyjnie jednostki. System ten przy okazji przysparza sporego dopływu środków do budżetu państwa. Urząd Gminy Kobylanka jest przed kluczowymi decyzjami w powyższym zakresie.

W zupełnie innej sprawie - nie ujmuję przeszłych zasług (być może) i nie odniosę się w sposób pogardliwy jak w stosunku do mojej osoby wypowiadają się się tu i ówdzie w różnego rodzaju mediach docierających do podatników Gminy Kobylanka. Jeśli komukolwiek zależy na klasyfikacjach, porównaniach i wyższości to deklaruję oddanie pola. W tym względzie niech pozostanę "gorszym". Rzecz w tym jednak, co już podkreślałem, że własny sukces urzędnika, obojętnie czy jest to wójt, skarbnik, czy referent - jak Bóg da - mierzyć trzeba sukcesem Gminy.
Argumenty o zastanych w 2011 r. zobowiązaniach i ciągłej walce o budżet brzmią niewiarygodnie w zestawieniu z czym się budżet na koniec 2014 r. zostawia: niespłaconym debetem w wysokości 1,5 mln zł , zobowiązaniami na ponad 2,5 mln zł, w tym niezapłaconymi wynagrodzeniami, a poza tym z różnego rodzaju roszczeniami na kwotę 5,2 mln zł. Na domiar złego może się okazać, że Gmina zwróci prawie 2 mln nadpłaconego podatku VAT, a inwestycja, którą Gmina realizowała jako "unijną" (Ochrona wód jeziora Miedwie...), wcale "unijną" nie była.
Rozwiązanie sytuacji w postaci programu postępowania naprawczego w grudniu 2014 r. w żadnym wypadku nie mogło być skuteczne ze względu na przesłanki formalno-prawne. Tego typu program uchwala się tylko i wyłącznie na wezwanie regionalnej izby obrachunkowej po spełnieniu kilku warunków, których Gmina w tamtym czasie i nigdy nie spełniała. Powoływanie się na PPN jako koło ratunkowe dla Gminy to zwyczajne mydlenie oczu.
Stan ewidencji księgowej w "moim" okresie pozostawiał wiele do życzenia, ale powody tego były liczne i złożone. Urząd w tamtym czasie funkcjonował właściwie bez głównej księgowej, a łączenie funkcji i próba wzięcia zbyt wielu obowiązków na siebie skończyła się obszernymi protokołami kontroli. Nigdy jednak budżet z tego tytułu nie stracił ani złotówki. Nigdy też nie odżegnywałem się od odpowiedzialności, rozliczając się osobiście i sygnując własnym podpisem.
W trakcie mojej pracy w Kobylance nie tylko nie zdarzyło się nie zamknąć finansowo rocznego budżetu, ale nigdy też nie doszło do wypłat wynagrodzeń i odprowadzenia składek ZUS i zaliczek PIT z opóźnieniem.
Nowe programy systemu finansowo-księgowego, co prawda umożliwiają kompletne ujęcie zaangażowania wydatków, nie są jednak receptą na wszystko, co udowodniono w 2014 r. Wadliwa konstrukcja budżetu i nadęcie dochodów ze sprzedaży majątku, spowodowało niekontrolowany deficyt, który skończył się finansową zapaścią. Cóż komu po właściwie ujętym zaangażowaniu w takim oto przypadku? Treść a nie forma! Tyle na temat.

Reszta już w osobnej nocie.

Tagi: vat, Gmina Kobylanka