2015-06-29 21:49
 Oceń wpis
   

W takich chwilach sprawy powszednie uchodzą na plan dalszy.
W takich chwilach każde słowo właściwie jest zbędnym słowotwórstwem.
Niech zatem przemówi sama historia, którą stargardzianin Czesław Hołub pisał własnym życiem.

CZESŁAW HOŁUB W ENCYKLOPEDII SOLIDARNOŚCI

CZESŁAW HOŁUB W WIKIPEDII

Odszedł Bohater. Czesław Hołub zmarł w dniu 20 czerwca 2015 r.
Jego śmierć obwieściły w Stargardzie Szczecińskim quasi anonimowe klepsydry.
Jakże mało zrobiliśmy w mieście, nad którym w 2015 r. ciągle góruje czerwona stalinowska gwiazda, by nie pozostał wyklętym, zapomnianym, niedowartościowanym.
Cześć jego bohaterskiej pamięci na wieki!

"Pozostanie po nich siła"
Tagi: Stargard Szczeciński, Czesław Hołub


2015-06-08 23:55
 Oceń wpis
   

Mowa o SS-Gruppenfuhrerze Heinzu Reinefarth'cie - doskonałym wykonawcy rzezi warszawskiej Woli w pierwszym tygodniu sierpnia 1944 r., przeprowadzonej w odwecie za zryw Powstania. W tym czasie w jednej dzielnicy naszej stolicy, ofiarą zaplanowanego ludobójstwa padło około czterdzieści tysięcy cywilnych obywateli miasta, w tym kobiet i dzieci, całe ulice zaś zostały zrównane z ziemią lub spalone.
Piszę o tym nie tylko z racji pielęgnowania pasji dokumentowania historii, ale też ze względu na szczególne koleje losu Niemca, które oceniając z perspektywy czasu są typowe dla "powojnia", zaś działania wymiarów sprawiedliwości ("polskiego" i niemieckiego) - symptomatyczne.

Reinefarth po zakończeniu działań wojennych znalazł się w niewoli alianckiej. To w głównej mierze go uratowało, a także uniewinniające go wyroki sądów w zachodnich Niemczech. Osiedlił się potem w miasteczku Westerland na wyspie Sylt i żył jako szanowany obywatel, doskonaląc adwokacką profesję. W 1951 r. Reinefarth został wybrany burmistrzem miasteczka Westerland, a w siedem lat później został również posłem do regionu. Burmistrzem przestał być w 1967 r. Do końca życia narzekał, że z racji niesprawiedliwych posądzeń, przeszedł zawał, a jego żona żyła niepewnością o jego los. Zmarł w 1976 r. w wieku 76 lat.

 "Rzeź Woli", Piotr Gursztyn

Zdarzało się, że niemieccy zbrodniarze wojenni, tak jak Reinefarth byli dość łagodnie traktowani przez własny wymiar sprawiedliwości. Co prawda Von dem Bach (dowódca wojsk niemieckich w Warszawie) został skazany na dożywocie, jednak za zabicie kilku Niemców jeszcze przed okupacją Polski. Dirlewanger zaś rozpoznany w obozie jenieckim zginął wskutek samosądu prawdopodobnie polskich strażników. Ciekawe, że zachodni alianci opornie przekazywali wyłapanych zbrodniarzy do strefy radzieckiej. Polski aparat bezpieczeństwa bowiem, naszpikowany dawnymi konfidentami Gestapo, niechętnie i nieskutecznie prowadził postępowania, a więźniowie niemieccy z czasem ulatniali się w tajemniczy sposób, unikając odpowiedzialności. Symptomatyczne, że w tamtym czasie większość kierownictwa polskiej bezpieki stanowili Żydzi.

Zbrodnie Reinefarth'a, tak jak i zniszczenie miasta i całego kraju pozostały bez zadośćuczynienia. Od zakończenia wojny Niemcy co prawda sukcesywnie wypłaciły w różnych formach i różnych krajach reparacje na łączną kwotę około 50 mld euro, nic to jednak w porównaniu z wojennymi stratami Polski, szacowanymi na kwotę 850 mld euro. Te pieniądze należą się także polskim samorządom. Dla porówniania i uzmysłowienia skali efektów działań Reinefarth'a i jego mocodawców - wartość pomocy, którą Polska otrzymała z Unii Europejskiej od 2004 r. to 207,3 mld euro.

Niemcy jako państwo i naród, a poprzez przykład gminy Westerland również i samorządy, nigdy nie oczyszczą sumienia w stosunku do okupowanych podczas II wojny światowej. Za to w interesie tych ostatnich leży domaganie się należnych im odszkodowań.

Tagi: niemcy, reparacje, Heinz Reinefarth, Westerland


2015-06-02 23:36
 Oceń wpis
   

Nowoczesna.PL - cokolwiek znaczy, w założeniach programowych na razie nie omawia niczego w zakresie tak ważnego elementu systemowego jakim jest samorządność lokalna.

Nowoczesność za to według niej to: otwartość, innowacyjna przedsiębiorczość, odpowiednie wykształcenie, aktywność obywateli, ograniczenie przywilejów grup zawodowych, brak etatyzmu państwa, upadłość przemysłu [przyp.red.], uproszczenie procedur, służebność administracji, jasne przepisy, szkolnictwo na potrzeby gospodarki, dostępna wszystkim służba zdrowia, obniżenie kosztów pracy [ale tylko na starcie].

Co do bardzo ogólnikowych założeń w większości z postulatów panuje pełna zgoda, jednakże oparcie filozofii programowej na założeniu ułatwiania funkcjonowania w systemie, jakim jest państwo, tylko jednej grupie społecznej, tj. przedsiębiorcom [w tym bankom, przyp.red.] - zdecyduje o jej nieadekwatności społecznej, dekompozycji i dalszym skrajnym rozwarstwianiu.

Do konkretów nie można się odnieść, ponieważ ich nie ma, a dotychczasowe doświadczenie zawodowe lidera stowarzyszenia, będącego nieformalnym doradcą ekonomicznym Donalda Tuska [w domyśle Jana Vincenta Rostowskiego], czyli najbardziej szkodliwie zasłużonych dla samorządu, nie wystawia wiarygodnego świadectwa.

Tagi: Nowoczesna.PL, Ryszard Petru, samorząd terytorialny


2015-06-01 22:52
 Oceń wpis
   

Procedury w gospodarce budżetowej spełniają niepoślednią rolę. Procedury w gospodarce budżetowej, stosowane jednak z zachowaniem zasad racjonalności i celowo, muszą taką pełnić.

Po co? Przede wszystkim aby zapewnić jak największą transparentność przebiegu rozpatrywanych w administracji spraw, a ona [transparentność] właśnie jest mechanizmem samorzutnie powodującym uczciwość postępowań. Zapobiegać, a nie leczyć!

Kluczowa w tej mierze jest opisywana już kontrasygnata, czyli narzędzie nie zawsze do końca zgodnie z ustawową ideą wykorzystywane dla zachowania dyscypliny budżetowej.

Tytułowe procedury czasami wydają się utrudniającym życie niepotrzebnym komplikowaniem spraw, mnożeniem formalności, bezproduktywnym przedłużaniem czynności. Nic za nic i bez przyczyny. Dbałość o każdą publiczną złotówkę wymaga szczególnej uwagi i staranności. Brzmi górnolotnie, a jednak. Nie bez przyczyny więc osobiście nie jest mi znana sytuacja, w której Gmina nie posiada środków bieżących na wypłatę wynagrodzeń, odprowadzenie zaliczki na podatek dochodowy od osób fizycznych, czy też opłacenie ubezpieczeń społecznych.

Co się zatem stało, że pomimo tak osławionej i poprawnej gospodarki finansowej w 2014 r. doszło w Gminie Kobylanka do finansowego krachu?

Odpowiedzi należy szukać w publicznie zadanych pytaniach: Czy to nie źle pojęte procedury, pozwalające skutecznie rozliczać sołtysów za każde 10 zł wydatków, nie potrafiące jednak utrzymać w ryzach nadmiernie nadmuchanego dochodami budżetu? Czy to nie brak umiejętności w dysponowaniu kontrasygnatą, pozwalający na niekontrolowane wydatkowanie kilku milionów złotych w jednostkach budżetowych? Wreszcie, czy to nie nazbyt liberalne podejście do procedur w wybranych decydentom przypadkach i uzgadnianie zasad płatności na "słowo" wbrew zapisom umownym, w rezultacie obciążające ryzykiem następujące budżety?

Nic się nie dzieje bez przyczyny i spojrzenie prawdzie w oczy, choć przykrej dla niektórych do zniesienia, pro publico bono w przyszłości może tylko pomóc.

Konstatując... zachowując procedury, niezbędne w celu samokontroli i zachowania przejrzystości postępowań, należy dążyć do celowego stosowania i bezwzględnego upraszczania, co z kolei leżąc w zależności od szeregu uwarunkowań polskiego otoczenia prawnego jest wielce skomplikowane, ale sama deregulacja to już temat na inny wieczór...

Tagi: finanse publiczne, procedury, deregulacja, kontrasygnata